Brak wyników

Ciąża

19 marca 2020

NR 25 (Marzec 2020)

Krępujący problem nietrzymania moczu w trakcie ciąży i po porodzie

160

Problem nietrzymania moczu wśród kobiet w ciąży i po porodzie, choć wstydliwy, jest jednak bardzo powszechny. W ogólnym odbiorze nietrzymanie moczu najczęściej kojarzy się z osobami starszymi lub tymi bardzo schorowanymi, a nie z młodymi, silnymi i zdrowymi kobietami w kwiecie wieku, zdolnymi do rozrodu.

Skala problemu jest ogromna, bo połowa wszystkich kobiet w ciąży i po urodzeniu dziecka ma jakieś większe lub mniejsze problemy z nietrzymaniem moczu. 
Nie mieć władzy, kontroli nad swoją podstawową potrzebą fizjologiczną to problem przede wszystkim natury fizycznej, ale i psychicznej. Młode kobiety dotknięte tą dolegliwością z nikim o tym nie rozmawiają, to jeden z tematów tabu. Wstydzą się zgłosić z tą dolegliwością do lekarza. Najbliżsi, czyli mężowie, bardzo często nie zdają sobie sprawy, z czym tak naprawdę ich żony borykają się na co dzień. 
Nietrzymanie moczu lub popuszczanie moczu w ciąży to jedno, ale dlaczego ta przykra dolegliwość nie kończy się zazwyczaj z momentem przyjścia na świat dziecka? Co zatem wpływa na nietrzymanie moczu w obu przypadkach, jak można temu zapobiec, jak leczyć, jak o siebie zadbać?

Przyczyny nietrzymania moczu w ciąży i po porodzie

Nietrzymanie moczu może ujawnić się już w pierwszym trymestrze ciąży. Jeszcze nie widać krągłości brzuszka, a dobowa objętość produkowanego przez kobietę moczu już znacząco wzrasta. Obserwuje się wówczas częstszą potrzebę oddawania moczu. W sytuacji gdy z jakichś powodów fizjologicznych lub nabytych mięśnie dna miednicy są osłabione, nie pracują, nie zwierają, jak należy, wysiłkowe nietrzymanie moczu może pojawić się już na tak wczesnym etapie ciąży i utrzymywać przez długie miesiące. Popuszczanie moczu objawia się niespodziewanie w wielu sytuacjach dnia codziennego, 
m.in. podczas kichania, śmiania się, kaszlu czy dużego wysiłku fizycznego. Po porodzie natomiast wysiłkowe nietrzymanie moczu dotyczy kobiet, które urodziły stosunkowo duże dziecko (ponad 4 kg) i które są wieloródkami. Ponadto może być spowodowane użyciem próżnociągu lub kleszczy. Może wynikać także z otyłości kobiet i ich częstych, przewlekłych zaparć w okresie ciąży. 
W trzecim trymestrze ciąży, gdy macica staje się wyraźnie coraz większa, a objętość pęcherza się zmniejsza, utrzymanie moczu staje się coraz trudniejsze. Do tego aktywne dziecko w łonie matki nie ułatwia zadania, uciskając pęcherz i powodując natychmiastową potrzebę oddania moczu. Z kolei tuż przed porodem ciało kobiety zmienia się, przygotowując do wielkiego dnia, na który rodzice czekali od dziewięciu miesięcy. Wiąże się to nierozłącznie z rozluźnianiem mięśni dna miednicy oraz mięśnia szyjki macicy za pomocą hormonu – relaksyny. Po porodzie, kiedy hormony powoli się stabilizują, problem nietrzymania moczu powinien minąć samoczynnie. Kiedy tak się nie dzieje, potrzebna jest pomoc lekarska, odpowiednia diagnoza i leczenie.
Podczas porodu mięśnie dna miednicy rozciągają się, tracą swą sprężystość i mogą ulec uszkodzeniu bez względu na to, czy jest to poród drogami natury, czy poprzez cesarskie cięcie. Wysiłkowe nietrzymanie moczu, które nierozerwalnie wiąże się z uszkodzeniem mechanizmu zamykania cewki moczowej, odbywa się bez uczucia parcia.
O ile nietrzymanie moczu w ciąży może być czymś naturalnym (rosnące, rozpychające się dziecko, które uciska na pęcherz, plus zmiany hormonalne, potrzeba częstszego oddawania moczu) i nie ma powodów do paniki, o tyle jeżeli problem nie ustąpi do kilku miesięcy po porodzie, można mówić o problemie. Taka sytuacja oznacza, że rozciągnięte, nadwyrężone od porodu mięśnie nie są w stanie samoczynnie powrócić do jędrności sprzed ciąży. Konsultacja lekarska jest potrzebna, jeżeli od porodu minęło pół roku, a problem pozostał.

Jak leczyć tę krępującą przypadłość?

Tu największe znaczenie ma to, czy kobieta jest w ciąży, czy już po porodzie. W trakcie ciąży można tylko zapobiegać, natomiast w późniejszym czasie – skutecznie leczyć. Na dobry początek każdy specjalista, czy to urolog, czy to ginekolog, zaproponuje ćwiczenia mięśni dna miednicy. Zaletą tej fizjoterapii jest jej bezpieczeństwo i dostępność dla pań ciężarnych i młodych mam. 
Mięśnie Kegla – tak brzmi nazwa tej metody – można ćwiczyć samodzielnie w domu po wcześniejszej konsultacji u fizjoterapeuty. Polega to na naprzemiennym napinaniu i rozluźnianiu mięśni okalających cewkę moczową, pochwę i odbyt. Ćwiczenia te mogą być wykonywane nawet przez kobiety w zaawansowanej ciąży. Są dyskretne, niezauważalne dla otoczenia, więc można ćwiczyć w każdej sytuacji, czy to leżąc, siedząc, czy stojąc. Początkowo warto zaciskać mięśnie Kegla na 5 s, następnie je rozluźnić i po chwili zacisnąć ponownie. Podczas ćwiczeń należy pamiętać o regularnym i mocnym poprawnym oddychaniu, aby dotleniać jednocześnie mięśnie. Można zacząć od 10 takich skurczów i powtarzać je w seriach dwa–trzy razy w ciągu dnia. Stopniowo zaleca się ćwiczyć coraz częściej i dłużej. Efekty są zauważalne niestety dopiero po kilku miesiącach regularnych ćwiczeń. Dla kobiet ciężarnych dobra informacja – ćwiczenia Kegla wykonywane w ciąży oprócz tego, że wzmacniają mięśnie dna miednicy, to jeszcze ułatwiają urodzenie dziecka, ponieważ faza parcia jest wówczas krótsza i mniej bolesna. Warto spróbować!
Inną terapią tylko dla kobiet, które już urodziły, a dalej zmagają się z problemem nietrzymania moczu, jest elektrostymulacja. Impulsy umożliwiają stymulowanie nerwu sromowego, co wspiera odbudowywanie się mięśni. Ta metoda najbardziej sprawdza się w połączeniu z tradycyjnymi, regularnymi ćwiczeniami.
Najbardziej inwazyjną opcją rozprawienia się z przykrą przypadłością, jaką jest nietrzymanie moczu, jest oczywiście leczenie operacyjne. Jest dobierane indywidualnie do danej pacjentki i jej potrzeb. Najpopularniejszymi zabiegami są jednak wykonywane laparoskopowo metody Sling, TVT oraz operacja metodą Burcha. Wykazują największą skuteczność nawet do pięciu lat po zabiegu. 

Jak chronić się przed wilgocią, jak o siebie dbać i jak dbać o higienę intymną?

Problem nietrzymania moczu może stać się również kłopotem natury psychicznej, a nie tylko fizycznej, szczególnie dla kobiet bardzo o siebie dbających, typów perfekcjonistek i pedantek, a także dla wielu innych, które po prostu lubią czuć się świeżo i komfortowo przez cały dzień. Nietrzymanie moczu to wielki dyskomfort związany z wilgocią oraz nieprzyjemnym zapachem amoniaku, który towarzyszy osobie z tym problemem. Ma to ogromne znaczenie w kontaktach międzyludzkich, bliskości z partnerem. Kobieta może wówczas świadomie rezygnować z życia społecznego. Wpływa to negatywnie na jej poczucie własnej wartości. Może być to również czynnik nasilający depresję poporodową. Należy zatem szukać pomocy u specjalisty i pomóc sobie w przywracaniu komfortu życia. Jak?

  • Zakup wkładek urologicznych. Wyglądem przypominają zwykłą podpaskę, lecz są znacznie chłonniejsze, a dzięki zawartości superabsorbentu neutralizują także zapach moczu, zapewniając wyższe poczucie komfortu. Do tego wkładki urologiczne chronią skórę przed odparzeniami, świądem i podrażnieniami. Ważna jest też sama bielizna – powinna być zawsze czysta i najlepiej bawełniana. To idealne rozwiązanie przy kropelkowym, czyli lekkim i średnim, nietrzymaniu moczu.
  • Majtki chłonne. Działają tak jak wkładki urologiczne, tyle tylko, że sprawdzają się przy średnim i ciężkim nietrzymaniu moczu. Są dyskretne i dobrze dopasowują się do kształtów ciała.
  • Staranna higiena miejsc intymnych. Regularnie po każdej wizycie w toalecie należy myć miejsca, które mają bezpośredni kontakt z moczem. Będąc poza domem, należy używać chusteczek nawilżonych do higieny intymnej.
  • Uwaga na infekcje! Nietrzymanie moczu sprzyja niestety infekcjom układu moczowego. Należy bezzwłocznie udać się do lekarza, w szczególności w ciąży, jeżeli często czuje się parcie na pęcherz, przy oddawaniu moczu piecze i boli, mocz jest mętny lub zabarwiony krwią.
  • Lepiej chodzić do toalety częściej niż zbyt rzadko. Lepiej nie prowokować nietrzymania moczu i po prostu robić siusiu częściej, nie dopuszczając, aby pęcherz wypełnił się do nagłego uczucia parcia. Ta maksyma sprawdza się szczególnie przed wyjściem na jakiś spacer lub wszędzie tam, gdzie trudniej o toaletę. Przed stosunkiem płciowym też lepiej iść do toalety, aby bez obaw oddawać się rozkoszy, nie martwiąc się, czy w trakcie stosunku nie dojdzie do popuszczenia moczu.
  • Nadal pij dużo płynów. Woda jest zawsze zbawienna dla naszego organizmu, a w trakcie ciąży czy karmienia piersią w szczególności. Dlatego też nietrzymanie moczu nie uprawnia do odwadniania się. Powinno się pić co najmniej dwa litry dziennie. Ograniczenie przyjmowania płynów nie pomoże mięśniom, a może doprowadzić do infekcji dróg moczowych. Najlepiej pić wodę, świeżo wyciskane soki i mleko. Należy za to unikać kawy i herbaty, bo działają moczopędnie. Drażniąco na pęcherz moczowy działają również napoje gazowane. Są też potrawy, które nie są wskazane przy nietrzymaniu moczu, bo podrażniają pęcherz, np. ostre potrawy, pomidory i cytrusy.

Bardzo ważne! Może zdarzyć się tak, że ciecz wyciekająca z pochwy to wcale nie mocz, tylko płyn owodniowy! Jak wówczas postępować? Po pierwsze, nie panikować, bo to nie pomaga dziecku. Po drugie, jechać czym prędzej do lekarza prowadzącego lub na izbę przyjęć do najbliższego szpitala położniczego. Mocz ma bardzo charakterystyczny, silny zapach amoniaku i żółtawy kolor. Płyn owodniowy natomiast pachnie lekko słodkawo i ma zabarwienie różowawe, jak woda lekko zabarwiona sokiem malinowym, zatem wkładka będzie wyglądać inaczej niż przy standardowym nietrzymaniu moczu. Dzięki zawartości płynu na wkładce specjalista może wykonać szybki test sprawdzający, czy dany płyn to mocz, czy może płyn owodniowy.
Problem nietrzymania moczu, choć bardzo wstydliwy, jest jednak do okiełznania. Niektóre kobiety rezygnują z wizyty u lekarza, licząc na to, że ich stan poprawi się samoczynnie. Trzeba się odważyć, wyjść z cienia, skontaktować ze specjalistą i zacząć od ćwiczeń i odpowiedniej higieny osobistej. Lepiej nie działać na własną rękę i nie stosować półśrodków, bo czy to nietrzymanie moczu w trakcie ciąży (tłumaczone, że przecież ciąża to nie choroba), czy po porodzie (bo przecież teraz na nic nie ma się czasu, a już na pewno nie na chodzenie po specjalistach), to i tak są to specjalne, osobliwe sytuacje, zagrażające i mamie, i maleństwu. Trzeba chcieć sobie pomóc i poprawić komfort życia, bo żyje się nie tylko dla siebie, lecz także dla swoich najbliższych. A stare powiedzenie mówi: „Szczęśliwa mama to i szczęśliwe dziecko”. Tak więc można rozprawić się z tym tematem, jeżeli nie dla siebie, to dla swojego maleństwa.

Przypisy